moje projekty
wyraź swoją opinię
polityka cookies


strona główna

ciekawi ludzie
Heniek złota rączka
Aniela Gryciuk
Alojzy Mrocheń
Alfred Miemiec
obrzędy i zwyczaje
dożynki 1999
niedźwiedź
wypiek chleba
Bass Kleofas
dożynki 2006
wieczór kolęd
świąteczny kiermasz
kiermasz 2009
festyn rodzinny
kiermasz 2011
wieczór kolęd 2012
Chór Cantate Deo
Boże Narodzenie
wydarzenia
trzydziestolecie
wiosna na dzielnicy
mecz piłkarski
kronika dzielnicy
100 lat kościoła
turyści w NWK
spotkanie po latach
nowy film
Slamdance festiwal
koniec lata
nowy film
pożar kaplicy
40-lecie szkoły
nowy film
nasza klasa 59'
Izba Regionalna
Rada Dzielnicy
cegiełka
politycy SP w NWK
wypadek
Orkiestra Leśnica
cmentarze
prehistoria
nekropolie dzielnicy
szkolnictwo
edukacja
architektura
stara Kuźnia
historia kościoła
wiadukty
hospicjum
pomnik
pałacyk
kapliczka
organy
dach kościoła
lauby
cementownie
rys historyczny
Grundmann
Pringsheim
Giesel
Bolko
Opole - Miasto
Groszowice
śmierć cementowni
Frauendorf i Silesia
rocznica Odry
wystawa
wspomnienie cz1
wspomnienie cz2
wspomnienie cz3
100-lecie Odry
sport
MP w enduro
chłopaki z Mad Maxa
turniej J. Szczakiela
ciekawostki
zaćmienie słońca
Wyspa Bolko
Graf Zeppelin
łowca piorunów
kogucik
wielka polityka
karawan
elektryfikacja NWK
wizyta Hindenburga
dezerter
komunikaty
oferta dla seniora

Alojzy Mrocheń pożegnanie aktualizacja 25 stycznia 2015


W wieku 91 lat odszedł bohater mojego filmu "Historia zapomnianej dzielnicy" Pan Alojzy Mrocheń. Pana Alojzego poznałem przy okazji naszych spotkań, na których rozmawialiśmy o naszej dzielnicy, ale nie tylko. Pan Alojzy miał ogromny dar opowiadania. Mogł to robić godzinami, a i tak odnosiło się wrażenie że to dopiero początek. Z ogromną chęcią wsłuchiwałem się w jego wojenne historie. Mało jest ludzi z takim darem. Pana Alojzego zapamniętam jako człowieka pogodnego, otwartego na świat, z otwartym umysłem i pomimo swojego wieku i upływu lat z doskonałą pamięcią.

Od dłuższego czasu zamierzałem jeszcze raz spotkać się z Panem Alojzym, aby przy herbacie wsłuchać się w jego opowieści, ale zawsze brakowało czasu. Zawsze na drodze stały sprawy tzw. "ważniejsze". Zgiełk codziennej bieganiny odsuwał tę decyzję na bliżej nieokreślony czas. Myślałem sobie - na pewno zdążę. Niestety na nasze ostatnie spotkanie przy herbacie już nie zdążyłem.